Start
Apokalipsa str.1 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
wtorek, 11 listopada 2025 13:03

Warszawa, 11 października 2025 roku. W centrum stolicy kolejny, zwołany przez PiS, wieco-marsz, czyli „zgromadzenie wolnych Polaków dla obrony Polski”. Ilu „wolnych Polaków” chcących bronić zagrożonej ojczyzny zebrało się na Placu Zamkowym trudno określić, gdyż według np. PAP było ich 6 000, a według organizatorów 60 000. Ostatecznie zapowiadany wielki marsz przyjął formę wiecu, a jako pierwszy na mównicy pojawił się prezes Kaczyński. Tłem dla przemawiających była klasycznie, jak na pierwszomajowych akademiach sprzed 50-lat, ustawiona w dwuszeregu młodzież: z przodu dziewczęta, z tyłu chłopcy z biało-czerwonymi sztandarami. Pod sceną same osobistości, a wśród nich „czterech jeźdźców apokalipsy”, czyli byli i przyszli premierzy spod zna-ku Zjednoczonej Prawicy: Beata, Mateusz, Mariusz i Przemek. Przemek, który - jak zapowiedział prezes - premierem jeszcze nie był, ale pewnie będzie. Każdy z nich zabierze głos, ale tymczasem ze sceny płyną apokaliptyczne proroctwa prezesa: Przygotowywany jest w Polsce protektorat, co będzie nieszczęściem porównywalnym z rozbiorami (…) otwarta została wielka operacja dyfamowania Polaków w skali światowej (…) to idzie ku bardzo ciężkiemu kryzysowi albo może nawet całkowitej zagładzie polskiego państwa jako państwa suwerennego… I w końcu padają te prorocze słowa o dniu ostatecznym: Ale w końcu ten dzień nastąpi, ale to będzie bardzo trudny dzień, bo nasze spokojne życie, bo żyjemy przecież w istocie w spokojnym kraju, się skończy i nie będzie widać końca tego właśnie, tego skończenia. Końca tej sytuacji, w której zwykłe wyjście na ulice będzie problemem.

A co nas czeka w tym dniu bardzo trudnym, można rzec – ostatecznym? Jakie problemy czekać na nas będą na ulicach? Szczegółowo omówił to specjalista od obrony zachodnich granic Polski, którego tak osobiście zapowiedział prezes Kaczyński: Teraz bardzo ważne przemówienie, bardzo mądrego, bardzo ważnego, bardzo dzielnego człowieka. Wystąpienie naprawdę wybitnego działacza społecznego, pana Bąkiewicza.

I wstąpił na mównicę z kosą w ręku pan Bąkiewicz...